Chcesz zacząć od podstaw
Tom I wprowadza historię pojęć i język źródła, światła, naczynia oraz relacji.
Kabała Żywa · Martin Novak
Od źródła i przepływu przez dziesięć sefirot do Drzewa w ruchu
Trzy tomy prowadzą jedną drogą: od narodzin pojęć do dziesięciu sposobów odpowiedzi, a potem do całej architektury relacji. Poznaj Drzewo Życia w autorskiej lekturze Martina Novaka, zakorzenionej w żydowskiej tradycji Kabały.
Wybierz swój punkt wejścia, przeczytaj bezpłatne prologi i zobacz, jak kolejne tomy rozwijają perspektywę wcześniejszych.
Kolejność, która buduje rozumienie
Na początku pojawia się źródło oraz to, co zostaje udzielone. Dar potrzebuje naczynia, formy, miary i drogi do odbiorcy. Tom I buduje język, który pozwala śledzić ten przepływ.
Tom II zbliża się do każdej sefiry. Czyta ją przez to, co otrzymuje, przemienia i przekazuje. Tom III rozszerza perspektywę: punkty stają się kolumnami, konfiguracjami, drogami i pełnym wzorem w czterech światach.
Całość prowadzi ku pytaniu o obecność oraz odpowiedź. Mapa pozostaje pomocą w widzeniu relacji, a jej sens sprawdza się wtedy, gdy potrafimy wrócić do tego, co rzeczywiście się wydarza.
Twój punkt wejścia
Tom I wprowadza historię pojęć i język źródła, światła, naczynia oraz relacji.
Tom II prowadzi od Keter do Malchut, zatrzymując uwagę przy funkcjach i wzajemnej korekcie.
Tom III rozwija kolumny, konfiguracje, drogi, cztery światy i relację Malchut–Szechina.
Autor zachowuje rozróżnienie między konkretnym źródłem, późniejszą tradycją i współczesnym odczytaniem.
Trzy osobne książki

Tom I
Od narodzin sefirot do światła, naczynia i relacji
Zanim pojawił się najbardziej rozpoznawalny diagram, istniały teksty, obrazy i pytania. Poznaj język, z którego wyrasta Drzewo Życia: źródło, światło, naczynie, miara i przepływ.
Pierwszy tom prowadzi od narodzin pojęcia sefirot do uważnego czytania relacji między tym, co zostaje udzielone, a tym, co staje się obecne w świecie.
Cena, dostępność i wariant wydania — w ofercie Amazon.

Tom II
Od Korony do Królestwa – dziesięć sposobów Boskiego objawienia i ludzkiej odpowiedzi
Keter, Chochma, Bina, Chesed, Gewura, Tiferet, Necach, Hod, Jesod i Malchut. Dziesięć nazw otwiera jedną drogę: od ukrytego kierunku do daru, który może zostać przyjęty w świecie.
Drugi tom zatrzymuje uwagę przy każdej sefirze i jej relacjach. Pokazuje, co otrzymuje, jak nadaje formę, czego potrzebuje jako korekty i co przekazuje dalej.
Cena, dostępność i wariant wydania — w ofercie Amazon.

Tom III
Od trzech kolumn i czterech światów do odpowiedzialnego uczestnictwa
Dziesięć nazw tworzy trzy kolumny, konfiguracje i drogi. Jeden wzór zostaje odczytany w czterech światach. Drzewo zaczyna ukazywać całą architekturę swoich relacji.
Trzeci tom prowadzi od mapy ku obecności, czynowi i odpowiedzialnej odpowiedzi. Pokazuje również, kiedy warto odłożyć diagram i wrócić do tego, co rzeczywiście się wydarza.
Cena, dostępność i wariant wydania — w ofercie Amazon.
Jedna droga, kolejne perspektywy
Trylogia buduje rozumienie stopniowo. Zaczyna od tradycji oraz jej języka, a potem pokazuje relacje, dzięki którym diagram otrzymuje znaczenie. Czytelnik poznaje podstawy i może wracać do wcześniejszych pojęć z nowej perspektywy.
Najbardziej naturalna jest kolejność I → II → III. Lektura powrotna pozwala po trzecim tomie ponownie otworzyć pierwszy i zobaczyć światło, naczynie oraz przepływ w szerszym układzie.
Między źródłem a skutkiem istnieje zatem przestrzeń odpowiedzialności.
Trzy bezpłatne fragmenty
Przeczytaj prologi, spisy treści i noty otwierające. Każdy czytnik pokazuje ten sam fragment co PDF do pobrania.
Czytaj online · bezpłatny fragment
12 stron oryginalnego składu. Flipbook i pobierany PDF pokazują ten sam fragment. Kliknij stronę, aby otworzyć powiększenie.
Przyciski lub strzałki klawiatury. Na telefonie możesz też przesuwać strony palcem.
KABAŁA ŻYWA
DRZEWO ŻYCIA
TOM I
ŹRÓDŁO I PRZEPŁYW Od narodzin sefirot do światła, naczynia i relacji
Martin Novak
Spis treści
ELEMENTY WSTĘPNE
Nota o charakterze książki Nota o źródłach i warstwach tradycji Jak czytać tę książkę Zasada transliteracji
PROLOG
Nie dziesięć punktów, lecz jeden przepływ
CZĘŚĆ I. ZANIM POJAWIŁO SIĘ DRZEWO
Rozdział 1. Słowo, które znaczy „przyjmowanie”
1.1. Czym jest Kabała 1.2. Kabała wewnątrz judaizmu 1.3. Kabała, Cabala i Qabalah 1.4. Jak mówić o Bogu bez zamykania Boga w pojęciu
Rozdział 2. Dziesięć przed diagramem
2.1. Dziesięć sefirot belima w Sefer Jecira 2.2. Bahir: moce, wypowiedzi i obrazy 2.3. Prowansja i Gerona: od obrazów do systemu 2.4. Zohar: sefirot jako dramat relacji
Rozdział 3. Kiedy niewidzialne zaczęto rysować
3.1. Tekst był pierwszy 3.2. Ilanot: wiele drzew, wiele sposobów widzenia 3.3. Klasyczne i luriańskie drzewa 3.4. Jakiej mapy używa ta książka
CZĘŚĆ II. ŚWIATŁO, NACZYNIE I PRZEPŁYW
Rozdział 4. Ein Sof i granica mówienia
4.1. Imię, które wskazuje brak granicy 4.2. Ukrycie nie oznacza nieobecności 4.3. Ein Sof i sefirot 4.4. Dlaczego Keter nie jest po prostu Ein Sof
Rozdział 5. Światło jako dar i objawienie
5.1. Dlaczego właśnie światło 5.2. Światło, woda i błogosławieństwo 5.3. Jedno światło, różne miary 5.4. Gdy metafora staje się zbyt dosłowna
Rozdział 6. Naczynie: przyjąć i nadać formę
6.1. Naczynie nie jest pustym przedmiotem 6.2. Dar większy niż zdolność przyjęcia 6.3. Przyjmowanie jako działanie 6.4. Naczynie, kanał i granica
Rozdział 7. Czym są sefirot
7.1. Słowo o wielu możliwościach 7.2. Moce, miary, imiona i relacje 7.3. Jedność i wielość 7.4. Sefira istnieje w relacji
ZAKOŃCZENIE TOMU I
Mapa jest początkiem
MATERIAŁY KOŃCOWE TOMU I
Słownik fundamentów Chronologia pojęcia i diagramu Podstawowy diagram używany w trylogii Dalsza droga czytelnicza
Nota o charakterze książki
Ta książka jest współczesnym wprowadzeniem do jednego z najważniejszych zespołów pojęć Kabały: dziesięciu sefirot i ich wzajemnych relacji. Jej celem nie jest przedstawienie całej tradycji ani rozstrzygnięcie wszystkich sporów dotyczących znaczenia poszczególnych symboli. Kabała nie jest jednym systemem opracowanym przez jednego autora i przekazanym w niezmienionej postaci kolejnym pokoleniom. Jest rozległą rodziną żydowskich tradycji mistycznych, interpretacyjnych i ezoterycznych, które rozwijały się w różnych miejscach, epokach i środowiskach. Poszczególne szkoły posługiwały się odmiennym językiem, inaczej porządkowały pojęcia i nie zawsze udzielały tych samych odpowiedzi.
Przedmiotem tej książki jest przede wszystkim żydowska Kabała, wyrastająca z lektury Biblii hebrajskiej, języka hebrajskiego, modlitwy, życia religijnego i wielowiekowej tradycji komentowania Tory. Nie oznacza to, że wszystkie przedstawione tu idee należą do jednej szkoły albo że każda z nich była w taki sam sposób przyjmowana przez wszystkich kabalistów. Oznacza natomiast, że pojęcia takie jak sefirot, Ein Sof, Szechina, światło czy tikkun zostaną osadzone w ich właściwym kontekście, zanim staną się przedmiotem współczesnego namysłu.
Żydowskiej Kabały nie należy automatycznie utożsamiać z chrześcijańską Cabala, która rozwinęła własne sposoby odczytywania hebrajskich tekstów i symboli, ani z hermetyczną Qabalah, należącą do późniejszej historii zachodniego ezoteryzmu. Odrębną grupę tworzą także nowsze systemy duchowe, psychologiczne i synkretyczne, które łączą Drzewo Życia z astrologią, Tarotem, alchemią, czakrami, typologiami osobowości albo praktykami manifestowania. Niektóre z tych nurtów mogą mieć własną wartość kulturową lub duchową, lecz nie są tym samym co historyczna Kabała żydowska. W tej książce nie będziemy ich zwalczać ani oceniać. Będziemy je jednak wyraźnie odróżniać od tradycji, z której pochodzą podstawowe pojęcia Drzewa Życia.
Tom nie jest pracą naukową ani krytycznym wydaniem dawnych tekstów. Nie zastępuje studium prowadzonego pod kierunkiem kompetentnego nauczyciela, nie reprezentuje konkretnej wspólnoty religijnej i nie rości sobie prawa do przekazania pełni tradycji. Jest źródłowo odpowiedzialną syntezą przeznaczoną dla współczesnego czytelnika, który chce zrozumieć podstawowe pojęcia bez redukowania ich do encyklopedycznych definicji. Dlatego historia, symbol i duchowa refleksja będą spotykały się na tych stronach, lecz nie zostaną ze sobą pomieszane.
Nie będziemy przedstawiać Drzewa Życia jako dosłownego obrazu Boga, schematu kosmicznej maszyny ani zestawu dziesięciu duchowych substancji. Nie będziemy również przypisywać poszczególnych sefirot określonym typom ludzi, płciom biologicznym, częściom mózgu czy gotowym kategoriom psychologicznym. Drzewo zostanie odczytane przede wszystkim jako mapa relacji: między ukryciem a objawieniem, impulsem a formą, dawaniem a ograniczeniem, przekazem a przyjęciem, źródłem a skutkiem. Mapa nie jest rzeczywistością, którą próbuje opisać. Może jednak nauczyć nas dostrzegać zależności, których nie widzimy, gdy patrzymy wyłącznie na oddzielne punkty.
Czytelnik spotka w tej książce również współczesne pytania dotyczące relacji, odpowiedzialności, granic, zdolności przyjmowania i przekazywania dobra. Pytania te nie zostaną przedstawione jako ukryta psychologia starożytnych kabalistów. Są autorskim sposobem prowadzenia rozmowy między dawnymi obrazami a doświadczeniem człowieka żyjącego dzisiaj. Tam, gdzie opuszczamy obszar historycznego źródła i przechodzimy do takiego odczytania, zostanie to jasno zaznaczone.
Odpowiedzialność wobec tradycji nie polega na udawaniu, że możemy mówić z głębi wszystkich jej szkół jednocześnie. Polega na uczciwym wskazywaniu, skąd pochodzi dany obraz, kiedy jego znaczenie zostało rozwinięte oraz gdzie rozpoczyna się synteza autora.
Właśnie taką umowę proponuje ta książka: nie obietnicę ostatecznej wiedzy, lecz wspólną, uważną naukę języka, za pomocą którego przez stulecia próbowano opisywać drogę od niewyczerpanego źródła ku światu relacji, działania i odpowiedzialności.
Prolog tomu I
Nie dziesięć punktów, lecz jeden przepływ Wyobraź sobie ogród położony na suchym zboczu. Nie jest martwy, lecz całe jego życie zależy od wody, której nie potrafi wytworzyć sam. Drzewa zapuściły korzenie głęboko w ziemię, młode rośliny dopiero uczą się utrzymywać pion, a nasiona spoczywają pod powierzchnią, niewidoczne i nierozpoznane. Każde z nich potrzebuje wilgoci, lecz nie każde potrzebuje jej w tej samej ilości i nie każde potrafi przyjąć ją w tym samym czasie. To, co dla jednego miejsca będzie ocaleniem, w innym może stać się ciężarem. Woda powinna przyjść, ale samo jej przyjście nie wystarcza.
Wysoko ponad ogrodem znajduje się źródło. Nie widać go z dolnych tarasów. Można dostrzec jedynie wypływający z niego strumień i usłyszeć szmer wody zbliżającej się do pierwszego kanału. Źródło nie pyta, które drzewo zasługuje na nawodnienie. Nie wybiera jednego korzenia przeciwko drugiemu. Udziela się zgodnie ze swoją naturą. Woda wypływa, ponieważ źródło jest źródłem.
Między nim a ogrodem rozciąga się jednak cała sieć przejść. Są tam kamienne koryta, zagłębienia, przewężenia, zbiorniki, śluzy i naczynia. Niektóre mają zatrzymać wodę na chwilę, aby mogła się uspokoić. Inne kierują ją w stronę dalszych tarasów. Jeszcze inne dzielą jeden strumień na kilka mniejszych odnóg, ponieważ młoda roślina nie przetrwałaby naporu tej samej wody, która bez trudu nawodni stare drzewo. Są też miejsca, w których przepływ musi zostać ograniczony, aby nie zniszczył tego, czemu miał służyć.
Woda pozostaje wodą, ale jej droga nie jest obojętna. Jeżeli kanał zostanie zablokowany, dolna część ogrodu wyschnie, choć źródło nie przestanie płynąć.
Jeżeli śluza zostanie otwarta zbyt szeroko, ziemia może zamienić się w błoto, korzenie stracą oparcie, a dar stanie się zalaniem. Jeżeli naczynie jest pęknięte, zatrzyma niewiele i przekaże dalej jeszcze mniej. Jeżeli jest zamknięte, nic do niego nie wejdzie. Jeżeli chce zachować całą wodę dla siebie, z czasem przestanie być częścią systemu nawadniającego i stanie się stojącym zbiornikiem, w którym to, co miało podtrzymywać życie, traci świeżość.
Może również zdarzyć się coś mniej widocznego. Woda dotrze do ogrodu, lecz nie tam, gdzie była potrzebna. Popłynie najłatwiejszą drogą, ominie głębsze bruzdy i zgromadzi się przy murze. Z zewnątrz wszystko będzie wyglądało poprawnie: źródło płynie, kanały są mokre, zbiornik się napełnia. A jednak jedna część ogrodu pozostanie sucha. Sam fakt przepływu nie gwarantuje jeszcze, że dar osiągnął swój cel.
Dlatego ogrodnik nie pyta jedynie, czy woda płynie. Patrzy, jak płynie, gdzie zwalnia, w którym miejscu rozlewa się bez miary, gdzie zostaje zatrzymana i co dzieje się z ziemią, która ją przyjmuje. Wie, że obfitość bez formy może być równie niebezpieczna jak brak. Rozumie, że granica nie zawsze jest odmową. Czasem właśnie ona pozwala wodzie dotrzeć dalej. Wie również, że naczynie nie jest przeszkodą stojącą na drodze daru. Dzięki niemu to, co bezkształtne, może zostać przyjęte, zachowane, odmierzone i przekazane.
Ten ogród nie jest jeszcze objaśnieniem Drzewa Życia. Źródło nie jest prostym odpowiednikiem jednego pojęcia, kanały nie tworzą ukrytej mapy, którą wystarczyłoby nałożyć na znany diagram, a woda nie oznacza substancji przepływającej przez niewidzialny mechanizm kosmosu. Obraz ma jedynie przygotować nas do określonego sposobu patrzenia. Zanim poznamy nazwy, zanim zaczniemy śledzić kolumny i zależności, powinniśmy zobaczyć ruch.
Najbardziej rozpowszechniony diagram Drzewa Życia pokazuje dziesięć punktów połączonych liniami. Każdy punkt otrzymuje własną nazwę. Można nauczyć się ich kolejności, przypisać im krótkie definicje, zapamiętać miejsce na planszy i odnieść wrażenie, że poznało się system.
Keter znajduje się na górze, Malchut na dole, pomiędzy nimi rozmieszczone są pozostałe sefirot. Taki schemat jest użyteczny, lecz łatwo może nas zwieść. Oko zatrzymuje się na punktach. Umysł tworzy dziesięć oddzielnych pojemników. Jednemu przypisuje mądrość, drugiemu zrozumienie, innemu miłosierdzie, sąd, piękno, zwycięstwo albo królestwo. Drzewo zaczyna przypominać tablicę właściwości.
Lecz punkt widziany osobno nie mówi jeszcze, co się wydarza. Nie pokazuje, skąd coś przychodzi, co zostaje przyjęte, jak otrzymuje formę, gdzie napotyka miarę i w jaki sposób dociera do świata działania. Sama nazwa „dar” nie mówi, czy dar został udzielony we właściwym czasie. „Granica” nie mówi, czy chroni życie, czy je tłumi. „Przyjmowanie” nie rozstrzyga, czy prowadzi do przemiany, czy do zatrzymania wszystkiego dla siebie. Nawet światło, gdy uczynimy z niego samodzielny przedmiot, traci swój najważniejszy sens: nie jest już światłem dla kogoś, światłem objawiającym się w czymś, światłem przyjętym, ograniczonym albo przekazanym.
Drzewo zaczyna żyć dopiero wtedy, gdy pytamy o relacje między jego częściami. Nie chodzi o dziesięć niezależnych mocy umieszczonych obok siebie, lecz o dziesięć sposobów opisywania jednej drogi. To, co ukryte, zbliża się ku objawieniu. To, co jeszcze nie ma kształtu, staje się impulsem. Impuls rozwija się w rozpoznawalną formę. Dar wychodzi ku drugiemu, lecz potrzebuje granicy, aby nie stać się przemocą obfitości. Różne siły spotykają się, równoważą i szukają właściwej miary. To, co zostało ukształtowane, musi następnie przejść ku więzi, przekazowi i obecności. Dopiero wówczas może zaistnieć w świecie.
Nie wystarczy zatem zapytać, czym jest dana sefira. Trzeba również zapytać, od czego przyjmuje, co zmienia i ku czemu przekazuje. Każda znajduje się pomiędzy. Nawet ta, którą nazywamy początkiem, wskazuje ku czemuś bardziej ukrytemu niż ona sama. Nawet ta, którą umieszczamy na końcu, nie jest martwym punktem zamykającym proces. Jest miejscem, w którym przepływ staje się rzeczywistością zdolną odpowiedzieć. Koniec może przyjąć dar, wyrazić go, przekształcić w działanie i w ten sposób otworzyć nowy początek.
Pomiędzy źródłem a ogrodem musi więc wydarzyć się coś więcej niż proste przemieszczenie. Dar musi zostać udzielony, ale także przyjęty. Musi otrzymać formę, lecz forma nie może zdusić tego, co miała chronić. Potrzebuje miary, ale miara nie może stać się lękiem przed wszelkim przepływem. Musi dotrzeć do odbiorcy, który nie pozostanie wyłącznie biernym pojemnikiem. To, co przyjęte, powinno stać się życiem, relacją, odpowiedzią albo dalszym przekazem.
To pytanie będzie prowadziło nas przez cały tom: co musi wydarzyć się między źródłem a światem, aby dar nie został utracony, zniekształcony ani użyty bez odpowiedzialności?
Dar może zostać utracony, gdy nie ma drogi, którą mógłby przejść. Może zostać zniekształcony, gdy pośrednik zaczyna traktować go jak własność albo podporządkowuje go własnym potrzebom. Może zostać zmarnowany, kiedy dociera w formie, której odbiorca nie jest w stanie przyjąć. Może zostać użyty bez odpowiedzialności, kiedy obfitość odłącza się od granicy, a siła od rozeznania skutków. Może także pozostać niewcielony: piękny jako możliwość, wzniosły jako idea, lecz nieobecny w codziennym świecie.
Między źródłem a skutkiem istnieje zatem przestrzeń odpowiedzialności. Każde przejście ma znaczenie. To, co otrzymujemy, nie dociera do nas w próżni. Przechodzi przez język, pamięć, wspólnotę, pragnienie, lęk, zdolność rozumienia i gotowość do działania. Podobnie to, co przekazujemy innym, nie pozostaje czystą intencją. Otrzymuje ton głosu, formę decyzji, czas, miejsce i konsekwencje. Możemy chcieć dobra, a jednak udzielić go w sposób, który odbiera drugiemu przestrzeń. Możemy ustanowić granicę, która chroni, albo granicę, która jest tylko usprawiedliwieniem zamknięcia. Możemy przyjąć pomoc z wdzięcznością albo uczynić z niej coś, co już nigdy nie wypłynie dalej.
Współczesne czytanie Drzewa może pomóc nam stawiać takie pytania, lecz nie dlatego, że sefirot są dawną wersją psychologii albo zestawem typów osobowości. Drzewo nie mówi, że jeden człowiek „jest Chesed”, a drugi „jest Gewurą”. Każdy dar potrzebuje zarówno otwarcia, jak i miary.
Każda relacja zawiera moment udzielenia, przyjęcia, rozpoznania granicy i odpowiedzi. Każdy z nas może w jednym miejscu zatrzymywać to, co powinno płynąć, a w innym rozdawać więcej, niż druga osoba potrafi lub chce przyjąć. Mapa nie służy etykietowaniu ludzi. Służy rozpoznawaniu ruchu.
Dlatego pierwszy tom nie rozpoczyna się od szczegółowych opisów dziesięciu sefirot. Zanim nadamy imiona kolejnym momentom przepływu, musimy zapytać, skąd wzięło się samo pojęcie sefirot, jak rozwijało się w różnych warstwach tradycji oraz dlaczego znany dziś diagram nie jest początkiem całej historii. Musimy nauczyć się ostrożnie używać słów takich jak Ein Sof, światło, naczynie i emanacja. Każde z nich może otwierać rozumienie, ale każde może również zostać spłaszczone do efektownego hasła.
Ein Sof nie będzie tutaj najwyższym punktem diagramu, który można po prostu dopisać nad pozostałymi. Światło nie stanie się kosmicznym płynem ani niewidzialną energią, którą człowiek może gromadzić według własnej woli. Naczynie nie będzie wyłącznie biernym odbiorcą, a ograniczenie nie zostanie uznane za przeciwieństwo dobra. Będziemy stopniowo odkrywać, że język ten próbuje opisać tajemnicę udzielania się bez pomniejszania źródła, przyjmowania bez zawłaszczania i ujawniania bez sprowadzania Nieskończonego do rzeczy, którą można objąć pojęciem.
Być może właśnie dlatego obraz wody pozostaje tak pomocny. Woda nie traci swojej natury, gdy przyjmuje kształt naczynia, lecz staje się dostępna w określonej mierze. Naczynie nie tworzy wody, ale decyduje o tym, czy może ją zachować i przekazać. Kanał nie jest źródłem, choć bez niego dolne tarasy nie zostałyby nawodnione. Ogród zaś nie jest biernym końcem drogi. Przyjęta woda wraca w postaci wzrostu, owocu, cienia i nasion. Dar staje się życiem, a życie przygotowuje możliwość następnego daru.
Nie wszystkie kanały są jednak widoczne. Czasem dopiero suche miejsce ujawnia, że coś zostało przerwane wcześniej. Czasem nadmiar pokazuje, że zabrakło miary.
Czasem pęknięte naczynie przez długi czas wygląda jak pełne, ponieważ woda wciąż do niego napływa. Dopiero gdy źródło na chwilę słabnie, okazuje się, że niczego nie potrafiło zatrzymać. Także w życiu łatwo pomylić ciągłe otrzymywanie ze zdolnością przyjęcia, a intensywne dawanie z prawdziwą troską o skutek.
Drzewo Życia zaprasza do uważniejszego patrzenia. Pyta nie tylko o to, ile światła jest dostępne, lecz także o formę, w której może ono zostać objawione. Nie tylko o siłę pragnienia, ale również o zdolność jego uporządkowania. Nie tylko o hojność, lecz o granicę chroniącą dar przed rozproszeniem. Nie tylko o przyjęcie, ale o to, czy przyjęte dobro stanie się obecnością w świecie.
Dziesięć sefirot będzie więc dla nas dziesięcioma nazwami jednej drogi. Nie są dziesięcioma oddzielnymi odpowiedziami, lecz dziesięcioma momentami tego samego pytania. Jak Nieskończone może pozostawać nieskończone, a jednak dać się poznać? Jak możliwość staje się formą? Jak obfitość uczy się miary? Jak różne siły spotykają się bez wzajemnego zniszczenia? Jak przekaz dociera do odbiorcy? Jak to, co ukryte, staje się obecne bez utraty swojej głębi?
Na początku widzimy jedynie wodę wpływającą do pierwszego kanału. Nie znamy jeszcze całej drogi. Nie wiemy, gdzie strumień się rozdzieli, co zostanie zatrzymane, co przyspieszy i które naczynie okaże się zdolne do przyjęcia daru. Wiemy tylko, że ogród czeka i że między źródłem a owocem musi istnieć coś więcej niż odległość.
Istnieje przepływ.
I właśnie od niego zaczniemy.
Czytaj online · bezpłatny fragment
12 stron oryginalnego składu. Flipbook i pobierany PDF pokazują ten sam fragment. Kliknij stronę, aby otworzyć powiększenie.
Przyciski lub strzałki klawiatury. Na telefonie możesz też przesuwać strony palcem.
KABAŁA ŻYWA
DRZEWO ŻYCIA
TOM II
DZIESIĘĆ SEFIROT Od Korony do Królestwa – dziesięć sposobów Boskiego objawienia i ludzkiej odpowiedzi
Martin Novak
Spis treści
ELEMENTY WSTĘPNE
Nota o miejscu tomu w trylogii Nota o źródłach i warstwach tradycji Jak czytać dziesięć sefirot Zasada transliteracji
PROLOG
Jeden dar, dziesięć sposobów odpowiedzi
CZĘŚĆ I. PRÓG OBJAWIENIA
Keter, Chochma, Bina oraz ekskurs o Da’at
Rozdział 1. Keter – korona ponad poznaniem
1.1. Korona, która nie jest głową 1.2. Wola przed treścią 1.3. Ayin i granica mówienia 1.4. Od korony do błysku
Rozdział 2. Chochma – błysk mądrości
2.1. Punkt przed zdaniem 2.2. Obfitość bez formy 2.3. Mądrość nie jest informacją 2.4. Błysk potrzebuje domu
Rozdział 3. Bina – rozumienie, które nadaje formę
3.1. Rozwinąć to, co było punktem 3.2. Rozróżnienie i miara 3.3. Matka jako obraz pojemności 3.4. Kiedy rozumienie staje się zamknięciem
EKSKURS
Da’at – wiedza, która pojawia się i znika
CZĘŚĆ II. DAR, MIARA I SERCE
Chesed, Gewura, Tiferet
Rozdział 4. Chesed – dar, który się otwiera
4.1. Ruch otwierającej się dłoni 4.2. Abraham i pamięć gościnności 4.3. Dar, który zalewa 4.4. Chesed potrzebuje Gewury
Rozdział 5. Gewura – świętość granicy
5.1. Lewa ręka i siła zatrzymania 5.2. Din – sąd jako miara 5.3. Izaak i obraz powściągnięcia 5.4. Granica, która zapomina o miłości
Rozdział 6. Tiferet – piękno żywej zgodności
6.1. Piękno, które wynika z relacji 6.2. Miłosierdzie i prawda 6.3. Jakub i język środka 6.4. Centrum, które przekazuje dalej
CZĘŚĆ III. DROGA KU OBECNOŚCI
Necach, Hod, Jesod, Malchut
Rozdział 7. Necach – siła trwania
7.1. Zwycięstwo nad rozpadem kierunku 7.2. Czas, rytm i ponawianie 7.3. Gdy trwanie staje się przymusem 7.4. Necach potrzebuje Hod
Rozdział 8. Hod – blask uznania i ustąpienia
8.1. Uznanie tego, co jest 8.2. Język, forma i dziękczynienie 8.3. Gdy ustąpienie staje się rezygnacją 8.4. Hod potrzebuje Necach
Rozdział 9. Jesod – tajemnica więzi
9.1. Fundament i kanał 9.2. Przymierze, intymność i odpowiedzialność 9.3. To, co przechodzi przez więź 9.4. Kanał potrzebuje odbiorcy
Rozdział 10. Malchut – królestwo, które przyjmuje
10.1. Królestwo, które nie jest własnością 10.2. Przyjęcie, które nadaje obecność 10.3. Świat działania jako próba przepływu 10.4. Odpowiedź Malchut
ZAKOŃCZENIE TOMU II
Żadna sefira nie pozostaje sama
MATERIAŁY KOŃCOWE TOMU II
Słownik fundamentów Chronologia pojęcia i diagramu Podstawowy diagram używany w trylogii Dalsza droga czytelnicza
Nota o miejscu tomu w trylogii
Tom pierwszy tej trylogii prowadził do miejsca, w którym można było po raz pierwszy spojrzeć na sefirot nie jak na dziesięć oddzielnych punktów, lecz jak na różnicowanie jednego przepływu. Wprowadził język Ein Sof, światła, naczynia, miary, kanału i relacji. Pokazał również, że pojęcie dziesięciu sefirot jest wcześniejsze niż najbardziej rozpoznawalne diagramy Drzewa Życia, a sama mapa nie jest dosłownym obrazem Boga ani schematem kosmicznej maszyny. Był to język konieczny, lecz jeszcze ogólny. Pozwalał zapytać, jak dar może wyjść ze źródła, zostać przyjęty, uformowany i przekazany, nie wyjaśniał jednak osobno wszystkich sposobów, w jakie ten ruch się dokonuje.
Tom drugi zwalnia ten przepływ i zatrzymuje uwagę przy dziesięciu sefirot. Nie rozbiera jednak Drzewa na dziesięć niezależnych części. Każda sefira będzie przedstawiana jako węzeł relacji: coś otrzymuje, coś przemienia, coś ogranicza, równoważy albo przekazuje dalej. Keter nie istnieje w tej opowieści bez Chochmy, Chochma bez Biny, Chesed bez Gewury, Jesod bez Malchut. Znaczenie pojedynczej sefiry ujawnia się nie tylko w jej nazwie i symbolice, lecz także w tym, skąd przychodzi do niej przepływ, co się z nim w niej wydarza i ku czemu zostaje skierowany.
Droga tego tomu prowadzi od Korony do Królestwa, lecz nie jest zejściem od tego, co doskonałe, ku temu, co niższe i mniej wartościowe. Jest drogą od zamiaru, który nie przyjął jeszcze określonej postaci, ku obecności, która może zostać przyjęta w świecie i wyrażona w czynie. Dlatego Malchut nie będzie zakończeniem w znaczeniu porzucenia źródła. Stanie się próbą całej drogi. Dopiero w Królestwie można zobaczyć, czy światło stało się dobrem możliwym do przyjęcia, czy hojność zachowała miarę, czy siła nie zamieniła się w przemoc, czy więź rzeczywiście doprowadziła do spotkania.
Trzeci tom przejmie Drzewo już nie jako szereg nazw, lecz jako żywy układ. Rozwinie znaczenie kolumn, triad, kierunków ruchu, czterech światów oraz relacji między Malchut a Szechiną.
Dopiero tam pełniej zobaczymy, jak sefirot działają razem i jak można przejść od poznania mapy do odpowiedzialnej refleksji. Na razie pozostajemy blisko dziesięciu imion. Będziemy się uczyć nie tylko tego, co oznaczają, lecz przede wszystkim tego, jak każda z nich odpowiada na to, co otrzymuje.
Prolog tomu II
Jeden dar, dziesięć sposobów odpowiedzi
Wyobraźmy sobie dar, który jeszcze nie ma kształtu przedmiotu, zdania ani czynu. Nie został zapakowany, nazwany ani skierowany do określonej osoby. Jest raczej możliwością dobra, które pragnie się udzielić, lecz nie weszło jeszcze w granice świata. Nie można go zważyć ani wskazać miejsca, z którego nadchodzi. Wiemy jedynie, że gdyby nie było w nim ruchu ku drugiemu, pozostałby całkowicie ukryty. Dar zaczyna być darem dopiero wtedy, gdy może zostać przekazany, a przekazanie rozpoczyna drogę, podczas której to, co pochodzi ze źródła, musi spotkać się ze zdolnością przyjęcia.
Najłatwiej byłoby pomyśleć, że doskonały dar powinien dotrzeć do odbiorcy w niezmienionej postaci. Każda przemiana wydawałaby się wtedy stratą, osłabieniem albo odejściem od pierwotnej pełni. Lecz to, co niezmierzone, nie może zostać przyjęte bez miary. To, co nie ma jeszcze formy, nie może wejść w relację z tym, co istnieje w określonym miejscu i czasie. Światło, które nie spotyka żadnej granicy, nie odsłania przedmiotów, lecz odbiera możliwość widzenia. Woda pozbawiona brzegu nie nawadnia pola, lecz je zalewa. Słowo, które nie przyjmuje brzmienia, nie może zostać usłyszane. Dar potrzebuje więc przemiany nie dlatego, że jest niedoskonały, lecz dlatego, że pragnie dotrzeć do kogoś innego niż on sam.
Najpierw potrzebuje kierunku. Nie jest to jeszcze plan ani obraz przyszłego skutku. To ledwie zwrócenie się ku objawieniu, pierwszeństwo pragnienia, aby dobro nie pozostało zamknięte w swoim źródle. Kierunek nie mówi jeszcze, co dokładnie ma się wydarzyć. Ustanawia jednak relację między ukryciem a możliwością ujawnienia. Bez niego nie byłoby drogi, ponieważ nic nie skłaniałoby pełni, by stała się początkiem przepływu.
Następnie potrzebny jest błysk. To, co dotąd pozostawało poza obrazem, pojawia się jak pierwsze rozjaśnienie ciemności. Nie ma jeszcze granic, szczegółów ani nazw. Jest nagłe rozpoznanie możliwości, która przed chwilą nie mogła zostać pomyślana. Błysk nie jest jednak gotowym dziełem. Może zgasnąć tak szybko, jak się pojawił. Może olśnić, lecz nie zbudować. Może otworzyć tysiąc dróg, nie wskazując żadnej, którą rzeczywiście można przejść.
Dlatego dar potrzebuje formy. To, co przyszło jako niepodzielna możliwość, musi zostać rozróżnione, rozwinięte i pomieszczone. Forma nie jest więzieniem nałożonym na żywy impuls. Jest przestrzenią, w której impuls może stać się zrozumiały. Wyznacza kontury, rozpoznaje związki, odróżnia jedno od drugiego i pozwala, aby początek nie pozostał jedynie chwilowym zachwytem. Dar, który przyjmuje formę, nie przestaje pochodzić ze źródła. Zaczyna natomiast przygotowywać się do spotkania ze światem.
Między błyskiem a formą pojawia się również tajemnica połączenia. Nie wystarczy zobaczyć i nie wystarczy rozumieć. To, co zostało zobaczone, musi wejść w żywą więź z tym, kto widzi. Wiedza nie jest tutaj dodatkowym przedmiotem postawionym obok pozostałych. Jest przejściem, przez które możliwość zaczyna należeć do drogi. Bez tego przejścia nawet najjaśniejszy wgląd może pozostać oddzielony od życia, a najlepiej rozwinięta forma może nie dotknąć człowieka, który ją stworzył.
Gdy dar przekracza próg objawienia, potrzebuje hojności. Musi naprawdę wyjść ku drugiemu. Sam kierunek, błysk i forma nie wystarczają, jeżeli nic nie zostaje udzielone. Hojność otwiera przestrzeń, poszerza ją i pozwala, aby dobro nie było zatrzymywane wyłącznie dla tego, kto je posiada. W jej ruchu jest zaufanie, że pełnia nie musi bronić się przed każdym ubytkiem. Jest gotowość podania wody, chleba, czasu, słowa i obecności. Jest wyjście poza obliczenie, które pyta wyłącznie o własny zysk.
Lecz hojność bez miary może zniszczyć to, co pragnęła ocalić. Dar potrzebuje więc granicy. Potrzebuje zdolności powiedzenia: tyle można teraz przekazać, taka forma jest możliwa, tutaj należy się zatrzymać, tego odbiorca nie potrafi jeszcze przyjąć. Miara nie jest zaprzeczeniem dobra. Chroni dobro przed przemianą w zalew, nacisk albo władzę ukrytą pod postacią pomocy. Pozwala odróżnić dawanie od narzucania, troskę od zawłaszczania i siłę od przemocy. Dzięki niej dar nie rozprasza się bez końca i nie niszczy naczynia, do którego miał dotrzeć.
Hojność i miara nie mogą jednak pozostać naprzeciw siebie jak dwie nieprzejednane racje. Potrzebują miejsca spotkania, w którym żadna z nich nie zostanie usunięta. Dar musi odnaleźć serce: nie sentymentalność, lecz zdolność zachowania prawdy obu stron relacji. Serce nie wybiera mechanicznego środka między nadmiarem a niedostatkiem. Pyta, jaka forma dobra jest właściwa dla tego spotkania, w tej chwili i wobec tej osoby. Czasem odpowiedzią będzie otwarcie dłoni, czasem odmowa, czasem cierpliwe pozostanie, a czasem wycofanie się, które nie porzuca drugiego, lecz przywraca mu odpowiedzialność.
To pojednanie nie kończy drogi. Dar, nawet właściwie uformowany i odmierzony, musi przetrwać czas. Potrzebuje trwania, ponieważ świat nie odpowiada natychmiast na każdy dobry początek. To, co ma stać się obecnością, przechodzi przez opóźnienie, opór, powtórzenie i zmęczenie. Niektóre rzeczy trzeba ponowić. Inne trzeba podtrzymywać, kiedy przestają przynosić szybkie potwierdzenie. Trwanie chroni dar przed porzuceniem tylko dlatego, że pierwszy zachwyt minął. Nie jest ślepym uporem. Jest wiernością drodze, która nadal ma sens, choć nie daje jeszcze widzialnego skutku.
Trwanie potrzebuje języka. Dar, którego nie można nazwać, wyrazić ani uznać, może pozostać niezrozumiany nawet wtedy, gdy dotarł bardzo blisko. Język nie jest jedynie ozdobą wcześniejszego ruchu. Pozwala nadać mu postać możliwą do usłyszenia przez drugiego. Uczy również pokory, ponieważ każde słowo odsłania coś i jednocześnie przyznaje, że nie obejmuje całości.
Wyrażenie nie polega więc na opanowaniu daru przez nazwę. Polega na znalezieniu formy, która nie udaje pełni, lecz wiernie przekazuje to, co może zostać przekazane.
Samo słowo również nie wystarcza. Dar potrzebuje więzi. Musi istnieć droga między tym, kto przekazuje, a tym, kto przyjmuje. Więź nie jest pustym kanałem, przez który rzeczy przechodzą bez zmiany. Ma własną jakość. Może być wierna albo zawodna, otwarta albo zablokowana, odpowiedzialna albo wykorzystująca. To w niej wcześniejsze możliwości stają się konkretnym przekazem. To, co było kierunkiem, błyskiem, formą, hojnością, miarą, pojednaniem, trwaniem i słowem, zostaje skupione w ruchu ku rzeczywistemu odbiorcy.
Na końcu potrzebne jest przyjęcie. Bez niego dar nie osiąga obecności. Może być doskonały w zamiarze, olśniewający w pierwszym rozbłysku, pięknie uformowany i przekazany z największą starannością, lecz nadal nie stanie się częścią świata, dopóki ktoś nie otworzy dla niego miejsca. Przyjęcie nie jest biernością. Odbiorca musi rozpoznać dar, pomieścić go, odpowiedzieć na niego i włączyć go w rzeczywistość. To, co zostało otrzymane, zaczyna wtedy należeć do życia. Może zostać wypowiedziane, ucieleśnione, użyte, przekazane dalej albo odrzucone. Dopiero odpowiedź ukazuje, czym naprawdę stał się pierwotny zamiar.
W tej drodze dar nie przestaje być jednym darem, choć nieustannie zmienia sposób obecności. Jego jedność nie polega na zachowaniu jednej niezmiennej postaci. Polega na ciągłości relacji. Każdy etap otrzymuje coś od wcześniejszego, odpowiada na to i przekazuje dalej. Nic nie jest wyłącznie początkiem ani wyłącznie skutkiem. To, co dla jednego miejsca jest darem, dla następnego staje się zadaniem. To, co zostało przyjęte jako możliwość, musi zostać oddane jako forma. To, co przyszło jako hojność, potrzebuje odpowiedzi miary. To, co stało się słowem, czeka jeszcze na więź i odbiorcę.
Tak będziemy w tej książce czytać dziesięć sefirot. Nie jako dziesięć przedmiotów zawieszonych w niewidzialnej przestrzeni i nie jako dziesięć typów ludzi. Nie będziemy szukać jednej sefiry, która miałaby określać naszą osobowość, los albo duchowy poziom.
Nie będziemy również próbować „aktywować” kolejnych punktów, aby zdobyć wpływ na wydarzenia. Sefira nie jest przyciskiem uruchamiającym ukrytą moc. Jest sposobem rozpoznawania relacji: tego, co zostaje otrzymane, jak zostaje uformowane, czego potrzebuje jako korekty i ku komu zostaje przekazane.
Pierwsza część tomu zatrzyma się na progu objawienia. Będziemy zbliżać się do miejsca, w którym ukryty początek przyjmuje kierunek, pojawia się jako błysk i zostaje rozwinięty w formę. Spotkamy Keter, Chochmę i Binę, a pomiędzy światem rozumienia i dalszym ruchem zatrzymamy się przy Da’at. Nie po to, aby dodać jedenasty element do dziesięciu, lecz aby zapytać o przejście między poznaniem a związaniem się z tym, co poznane.
Druga część poprowadzi dar ku relacji między otwarciem i granicą. Chesed, Gewura i Tiferet nie zostaną przedstawione jako trzy odizolowane cnoty. Ukażą dramat dawania, odmierzania i pojednania. Hojność będzie potrzebowała korekty, granica będzie musiała pamiętać, czemu służy, a serce nie będzie mogło uniknąć odpowiedzialności przez wybór łatwego kompromisu. W tym miejscu dar przestaje być wyłącznie możliwością objawienia. Staje się pytaniem o dobro właściwe dla konkretnej relacji.
Trzecia część podejmie drogę ku obecności. Necach, Hod, Jesod i Malchut pokażą, że nawet prawdziwy dar może nie dotrzeć do świata, jeżeli zabraknie mu trwania, języka, więzi albo zdolności przyjęcia. To tutaj próbie zostanie poddane wszystko, co wydarzyło się wcześniej. Nie wystarczyło mieć dobrego zamiaru. Nie wystarczyło zobaczyć, zrozumieć, otworzyć się i ustanowić miarę. Dar musi jeszcze przejść przez czas, otrzymać wyraz, znaleźć drogę do drugiego i zostać przyjęty w rzeczywistości, która nie jest doskonała ani całkowicie gotowa.
Możemy tę drogę czytać również jako pytanie skierowane do człowieka. Co dzieje się z tym, co otrzymujemy? Czy zatrzymujemy dar w postaci zachwytu, którego nie potrafimy uformować? Czy nadajemy mu granice tak ciasne, że nic żywego nie może przez nie przejść? Czy pomagamy bez pytania o zdolność przyjęcia?
Czy nazywamy miarą lęk przed dawaniem, a hojnością własną potrzebę bycia potrzebnym? Czy potrafimy wytrwać, kiedy nie otrzymujemy natychmiastowej odpowiedzi? Czy nasz język służy więzi, czy zastępuje rzeczywiste spotkanie? Czy umiemy przyjmować bez zawłaszczania i odpowiadać bez udawania, że sami jesteśmy źródłem tego, co otrzymaliśmy?
Są to pytania współczesnej lektury, nie tajemny test ukryty w dawnych tekstach. Nie mają wskazać, która sefira jest w nas „silna”, a która „zablokowana”. Mają przypomnieć, że każda odpowiedź istnieje w układzie innych odpowiedzi. Hojność nie może naprawić wszystkiego bez miary. Miara nie ocali relacji bez pamięci o darze. Trwanie bez języka może stać się milczącym uporem, a język bez więzi pozostanie pięknym dźwiękiem. Przyjmowanie bez dalszej odpowiedzi zamknie przepływ w ostatnim naczyniu.
Dlatego nie zaczynamy od dziesięciu nazw. Zaczynamy od jednego daru, ponieważ tylko on pozwala zobaczyć, że wszystkie kolejne rozróżnienia należą do jednej drogi. Nazwy będą potrzebne. Pomogą nam zatrzymać uwagę, dostrzec różnice i uniknąć pomieszania funkcji. Lecz każda nazwa stanie się martwa, jeżeli odłączymy ją od tego, co do niej przychodzi i co wychodzi z niej dalej.
Na początku tej drogi nie ma jeszcze gotowego obrazu. Jest jedynie pierwszeństwo czegoś, co przekracza poznanie, a mimo to zwraca się ku objawieniu. Nie możemy zamknąć tego początku w definicji ani umieścić Boga na szczycie diagramu. Możemy jedynie stanąć przy progu i zauważyć, że zanim pojawi się błysk, forma, dar i odpowiedź, musi istnieć ukierunkowanie ku temu, aby ukryte mogło zostać udzielone.
Pierwszą bramą będzie Korona.
Czytaj online · bezpłatny fragment
13 stron oryginalnego składu. Flipbook i pobierany PDF pokazują ten sam fragment. Kliknij stronę, aby otworzyć powiększenie.
Przyciski lub strzałki klawiatury. Na telefonie możesz też przesuwać strony palcem.
KABAŁA ŻYWA
DRZEWO ŻYCIA TOM III
DRZEWO W RUCHU Od trzech kolumn i czterech światów do odpowiedzialnego uczestnictwa
Martin Novak
Spis treści
ELEMENTY WSTĘPNE
Nota o miejscu tomu w trylogii Nota o źródłach i diagramach Jak czytać ten tom Zasada transliteracji Nota o praktyce i granicach interpretacji
PROLOG
Kiedy Drzewo zaczyna się poruszać
CZĘŚĆ I. PUNKTY STAJĄ SIĘ RELACJĄ
Rozdział 1. Trzy kolumny — różnica, napięcie i środek
1.1. Zanim pojawiły się trzy kolumny 1.2. Prawa kolumna: ruch udzielania 1.3. Lewa kolumna: ruch nadawania miary 1.4. Środkowa kolumna: wiązanie różnic
Rozdział 2. Konfiguracje i triady — narzędzia czytania, nie dogmat
2.1. Dlaczego grupujemy sefirot 2.2. Próg poznania: Keter, Chochma, Bina i cień Da’at 2.3. Pole serca: Chesed, Gewura i Tiferet 2.4. Pole przekazu: Necach, Hod, Jesod — i otwarcie ku Malchut
Rozdział 3. Linie, drogi i dwa kierunki ruchu
3.1. Linia nie jest rurą 3.2. Trzydzieści dwie drogi: dziesięć sefirot i dwadzieścia dwie litery 3.3. Ruch zstępujący: od źródła ku skutkowi 3.4. Ruch powrotny: od odpowiedzi ku warunkom i źródłu
CZĘŚĆ II. JEDNO DRZEWO, CZTERY ŚWIATY
Rozdział 4. Cztery światy — skąd pochodzi model i jak go czytać
4.1. Dlaczego jedna plansza nie wystarcza 4.2. Model, który dojrzewał 4.3. Dziesięć sefirot w każdym świecie 4.4. Bliskość, odrębność, forma i czyn — język roboczy tomu
Rozdział 5. Atzilut i Beria — bliskość oraz początek odrębności
5.1. Atzilut: emanacja bez prostego utożsamienia 5.2. Pełnia wzoru w świecie emanacji 5.3. Beria: stworzenie i możliwość innego 5.4. Próg między bliskością a stworzeniem
Rozdział 6. Jecira i Asija — formowanie oraz próba czynu
6.1. Jecira: świat formowania 6.2. Forma, która może służyć albo więzić 6.3. Asija: świat czynu i wykonania 6.4. Ciało, materia i codzienność nie są porażką przepływu
Rozdział 7. Jedno Drzewo w czterech światach
7.1. Cztery drzewa czy cztery odsłony jednego wzoru 7.2. Progi między światami 7.3. Zstępowanie i powrót przez cztery porządki 7.4. Gdzie kończy się użyteczność systemu
CZĘŚĆ III. OBECNOŚĆ I ODPOWIEDŹ
Rozdział 8. Malchut i Szechina — obecność, oddalenie i więź
8.1. Malchut po raz drugi: nie powtórzenie, lecz zmiana skali 8.2. Szechina: od zamieszkiwania do zoharycznego symbolu 8.3. Wygnanie Szechiny: historia, wspólnota i zerwana relacja 8.4. Jednoczenie i zamieszkiwanie bez posiadania
Rozdział 9. Udział człowieka — odpowiedź, nie sterowanie Boskością
9.1. Uczestnik, nie operator 9.2. Micwa i czyn: obecność potrzebuje działania 9.3. Modlitwa i kawwana: uwaga, intencja, relacja 9.4. Tikkun: naprawa bez obietnicy pełnej kontroli
Rozdział 10. Kabała Żywa — mapa pytań, która umie ustąpić
10.1. Zacznij od Malchut: opisz fakt i skutek 10.2. Czytaj relacje: kolumny, konfiguracje, drogi i światy 10.3. Sprawdź źródło, kontekst i rodzaj potrzebnej odpowiedzi 10.4. Odłóż mapę i wróć do obecności
ZAKOŃCZENIE
Mapa, która umie ustąpić
MATERIAŁY KOŃCOWE
Plansza porównawcza układów kolumn i połączeń Trzy konfiguracje i Malchut — plansza pedagogiczna Trzydzieści dwie drogi: dziesięć sefirot i dwadzieścia dwie litery Dwa kierunki ruchu: od źródła ku skutkowi i od skutku ku warunkom Cztery światy jako cztery pełne Drzewa Tabela wariantów przejścia między światami Karta Malchut–Szechina Jednostronicowa mapa pytań Karta „Kiedy odłożyć Drzewo” Słownik nowych pojęć Chronologia modeli i warstw Przypisy końcowe Bibliografia selektywna Indeks pojęć
Nota o miejscu tomu w trylogii
Tom pierwszy tej trylogii rozpoczynał się przed diagramem. Pytał, skąd wzięło się pojęcie sefirot, jak zmieniało się w kolejnych warstwach tradycji i dlaczego znane dzisiaj przedstawienie Drzewa Życia nie powinno być traktowane jak ponadczasowy rysunek przekazany od razu w gotowej postaci. Wprowadził język Ein Sof, światła, naczynia, miary, kanału i przepływu. Pokazał, że sefirot nie są częściami Boga, samodzielnymi istotami ani mechanicznymi urządzeniami przesyłającymi duchową energię. Są językiem różnicowania objawienia, działania i relacji, który pozwala mówić o wielości bez rozbijania Boskiej jedności. Tamten tom doprowadził czytelnika do miejsca, w którym dziesięć nazw mogło po raz pierwszy zostać zobaczonych jako jeden przepływ przyjmujący różne miary i formy.
Tom drugi zatrzymał uwagę przy każdej z dziesięciu sefirot. Przeszedł od Keter do Malchut, nie tworząc jednak katalogu dziesięciu oddzielnych właściwości. Keter zostało ukazane w relacji do Chochmy, Chochma do Biny, Chesed do Gewury, Necach do Hod, Jesod do Malchut. Da’at pojawiło się jako szczególny problem wiedzy, obecności i sposobu rysowania Drzewa, nie zaś jako prosta jedenasta sefira. Każdy rozdział pytał, co dana sefira otrzymuje, jak nadaje formę temu, co otrzymała, czego potrzebuje jako miary lub korekty i co może przekazać dalej. Tom zakończył się rozpoznaniem, że żadna sefira nie pozostaje sama, a znaczenie każdego punktu ujawnia się dopiero w relacji z innymi punktami oraz ze skutkiem, który pojawia się w Malchut.
Tom trzeci zaczyna się właśnie w tym miejscu. Nie będzie ponownie definiował Ein Sof, światła, naczynia ani dziesięciu sefirot. Nie powtórzy pełnych objaśnień daru, granicy, przyjmowania, trwania, więzi i odpowiedzi, ponieważ zostały one rozwinięte w poprzednich tomach. Krótkie przypomnienia pojawią się tylko tam, gdzie znane już pojęcie otrzyma nową funkcję. Kiedy wrócimy do Chesed i Gewury, nie będziemy ponownie opisywać hojności i miary, lecz zobaczymy, jak obie sefirot tworzą przeciwległe strony układu.
Kiedy wrócimy do Tiferet, nie będziemy od nowa objaśniać piękna żywej zgodności, lecz zapytamy o funkcję środka. Kiedy ponownie pojawi się Malchut, uwaga przesunie się z samego przyjmowania ku obecności, Szechinie, światu działania i ludzkiej odpowiedzialności.
Przedmiotem tego tomu nie są już przede wszystkim punkty, lecz to, co dzieje się pomiędzy nimi. Punkty utworzą kolumny, konfiguracje, triady i linie. Jeden kierunek pozwoli śledzić ruch od źródła ku formie i skutkowi, drugi rozpocznie się od tego, co wydarzyło się w świecie, i będzie prowadził ku wcześniejszym warunkom. Następnie jeden diagram zostanie odczytany w odniesieniu do czterech światów: Atzilut, Berii, Jeciry i Asiji. Pojawi się pytanie, czy mamy do czynienia z czterema częściami jednego Drzewa, czterema pełnymi drzewami, kolejnymi porządkami ujawniania czy różnymi sposobami systematyzowania tego samego materiału. Odpowiedź nie zawsze będzie jednakowa, ponieważ nie wszystkie szkoły rysowały i objaśniały te relacje w ten sam sposób.
Ostatnia część tomu przejdzie od architektury do obecności i odpowiedzi. Relacja Malchut–Szechina otworzy pytania o Boską obecność w świecie, oddalenie, wygnanie, więź oraz znaczenie czynu. Udział człowieka zostanie osadzony w żydowskim kontekście micwy, modlitwy, kawwany, wspólnoty i ostrożnie rozumianego tikkun. Nie będzie to jednak nauka o sterowaniu Boskością ani instrukcja uruchamiania niewidzialnego mechanizmu. Człowiek występuje w tej książce jako uczestnik i odpowiadający: ktoś, kto nie wytwarza źródła, lecz odpowiada za sposób, w jaki dar przyjmuje formę w jego działaniu, relacjach i świecie.
Tom trzeci domyka podstawową drogę trylogii, ale nie domyka całej Kabały. Poza jego zakresem pozostaje pełny wykład kabały luriańskiej, w tym rozwinięte nauki o cimcum, Adamie Kadmonie, rozbiciu naczyń, parcufim, kelipot i rozległym systemie tikkun. Pojęcia te mogą zostać przywołane tam, gdzie są konieczne dla zaznaczenia dalszego rozwoju tradycji, nie będą jednak streszczane w kilku uproszczonych formułach. Celem tego tomu nie jest doprowadzenie czytelnika do poczucia, że posiadł kompletny tajemny system.
Jego celem jest nauczenie widzenia relacji, rozpoznawania poziomów i odróżniania mapy od rzeczywistości, którą mapa próbuje opisać.
Czytelnik rozpoczynający lekturę od tego tomu otrzyma potrzebne przypomnienia, lecz pełniejsze znaczenie używanych pojęć znajduje się w tomach poprzednich. Tom pierwszy odpowiada przede wszystkim na pytanie, skąd pochodzi język Drzewa. Tom drugi pokazuje, co wnoszą poszczególne sefirot. Tom trzeci pyta, jak wszystkie te elementy tworzą ruchomy układ oraz co wynika z niego dla człowieka, który nie chce tylko oglądać mapy, lecz odpowiedzialnie uczestniczyć w świecie.
PROLOG
Kiedy Drzewo zaczyna się poruszać Plansza leży przed nami tak, jak pozostawiliśmy ją po zakończeniu tomu drugiego. Dziesięć nazw zajmuje swoje miejsca. Keter znajduje się ponad początkiem, który można uchwycić. Chochma błyska, Bina rozwija i nadaje formę. Chesed otwiera dłoń, Gewura wyznacza miarę, Tiferet szuka zgodności, która nie usuwa różnicy. Necach trwa, Hod ustępuje i nadaje język, Jesod skupia oraz przekazuje, Malchut przyjmuje i odpowiada. Każda sefira otrzymała własny obraz, własną funkcję i własne ryzyko. Można niemal widzieć je jako dziesięć medalionów umieszczonych na jednej planszy: dziesięć twarzy zwróconych ku czytelnikowi, dziesięć słów czekających na ponowne objaśnienie.
Ale wystarczy odsunąć się o krok, aby zauważyć, że żaden z tych medalionów nie jest naprawdę sam. Keter nie kończy się na swoim obwodzie, ponieważ jego sens prowadzi ku Chochmie. Chochma nie pozostaje błyskiem zawieszonym w pustce, ponieważ potrzebuje Biny. Chesed zwraca się ku Gewurze, nawet gdy oba ruchy zdają się zmierzać w przeciwne strony. Necach nie może trwać bez Hod, Jesod nie może przekazywać bez Malchut, a Malchut nie może odpowiedzieć na coś, co nigdy do niej nie dotarło. Punkt, który oglądaliśmy oddzielnie, okazuje się miejscem przecięcia relacji. Jego nazwa jest ważna, lecz nie mówi wszystkiego. Trzeba jeszcze zapytać, skąd coś do niego przychodzi, co zostaje w nim przemienione, co napotyka granicę i dokąd może przejść dalej.
Wtedy między punktami zaczynają pojawiać się strony. Nie są jeszcze liniami narysowanymi od jednego koła do drugiego. Są bardziej podstawowym rozróżnieniem: jedna funkcja otwiera, druga ogranicza; jedna rozszerza, druga skupia; jedna podtrzymuje kierunek, druga pozwala uznać to, czego nie można zdobyć siłą.
To, co wcześniej było spotkaniem dwóch sefirot, zaczyna tworzyć szersze pole. Chesed, Gewura i Tiferet nie są już wyłącznie trzema kolejnymi rozdziałami. Pokazują, że dar potrzebuje miary, a miara potrzebuje relacji, w której nie staje się samym zamknięciem. Necach, Hod i Jesod ukazują, że nawet właściwy kierunek musi przejść przez trwanie, język, uznanie i więź, zanim stanie się przekazem zdolnym dotrzeć do odbiorcy.
Plansza zaczyna więc mieć prawą i lewą stronę oraz to, co pojawia się pomiędzy nimi. Prawa strona nie jest po prostu dobra, a lewa zła. Środek nie jest automatycznie łagodnym kompromisem. Każda z nich pełni określoną funkcję, a ich znaczenie ujawnia się w napięciu. Bez otwarcia nic nie zostanie dane. Bez granicy dar może utracić kierunek. Bez środka przeciwne ruchy mogą pozostać obok siebie, nie tworząc żywej relacji. Trzy strony Drzewa nie są trzema substancjami ani trzema rodzajami ludzi. Są sposobem zobaczenia, że jeden przepływ nie przechodzi przez świat jako ruch jednorodny. Potrzebuje różnicy, aby nie pozostać bezkształtną możliwością.
Po stronach pojawiają się linie. Nie muszą oznaczać niewidzialnych rur, którymi płynie duchowa energia. Nie są także dowodem, że każdy układ narysowany na późniejszej planszy istniał od początku w tej samej postaci. Linia jest przede wszystkim pytaniem o związek. Dlaczego te dwa miejsca zostały połączone? Czy chodzi o następstwo, przeciwieństwo, podobieństwo, wzajemną korektę, przekaz czy możliwość powrotu? Co staje się widoczne dzięki tej kresce, a co zostaje przez nią uproszczone? Kiedy patrzymy tylko na punkty, możemy zapamiętać ich nazwy. Kiedy pojawiają się linie, musimy nauczyć się czytać przejścia.
Przejście jest miejscem, w którym coś się zmienia. Dar nie pozostaje taki sam, gdy przechodzi od możliwości do błysku, od błysku do rozwiniętej formy, od otwarcia do miary, od zamiaru do działania, od przekazu do przyjęcia. Gdyby nic się w nim nie zmieniało, nie mógłby dotrzeć do świata. Pozostałby poza formą, czasem i relacją. Każdy etap coś odsłania, lecz także czegoś wymaga. To, co w jednym miejscu było obfitością, w następnym musi przyjąć kształt.
To, co było siłą, musi nauczyć się języka. To, co było intencją, zostaje poddane próbie skutku. Przepływ nie jest prostym przesuwaniem tej samej zawartości przez kolejne pojemniki. Jest historią przemiany, dzięki której dar może stać się obecnością.
Dlatego nie będziemy pytać, która sefira jest „nasza”. Taki wybór mógłby być pociągający. Jedna osoba rozpoznałaby się w Chesed i nazwała siebie hojną. Inna wybrałaby Gewurę, ponieważ ceni granice. Ktoś uznałby Necach za swoją siłę, ktoś inny odnalazłby się w Hod. Lecz Drzewo nie zostało tu otwarte po to, aby zamienić się w galerię duchowych typów osobowości. Człowiek nie jest jedną sefirą, a sefira nie jest etykietą przyklejaną do człowieka. W jednej sytuacji potrzebne jest otwarcie, w innej zatrzymanie. Czasem brak nam wytrwałości, czasem właśnie wytrwałość nie pozwala nam ustąpić. Bywa, że potrafimy dawać, ale nie umiemy przyjąć; potrafimy mówić, lecz nie budujemy więzi; mamy dobrą intencję, która nie znalazła właściwej formy.
Zamiast wybierać własny punkt, będziemy śledzić jeden dar. Nie musimy od razu określać, czym on jest. Może być błogosławieństwem, słowem, możliwością, odpowiedzialnością, zdolnością, czasem albo samą obecnością, która szuka miejsca w świecie. Zapytamy, co nadaje mu kierunek, co pozwala mu pojawić się jako pierwszy błysk, co rozwija go w formę, co otwiera ku odbiorcy, co ustanawia miarę, co utrzymuje napięcie między obfitością i granicą, co przeprowadza go przez czas, język oraz więź i co dzieje się wtedy, gdy zostaje przyjęty. Na każdym przejściu dar pozostaje związany ze źródłem, ale nie pozostaje niezmieniony.
Będziemy także śledzić jedną odpowiedź. W poprzednim tomie Malchut nie była biernym końcem drogi ani pustym naczyniem czekającym na napełnienie. Przyjęcie samo jest sposobem działania. To, co zostało przyjęte, może stać się obecnością, słowem, czynem, modlitwą, odpowiedzialnością albo dalszym przekazem. Odpowiedź nie jest jednak automatycznym odbiciem pierwotnego zamiaru. Może ujawnić, że dar dotarł w formie zdolnej służyć życiu.
Może również pokazać, że po drodze został zatrzymany, rozproszony, zawłaszczony lub zniekształcony. Skutek nie pozwala już mówić wyłącznie o tym, co miało się wydarzyć. Zmusza do spojrzenia na to, co rzeczywiście stało się obecne.
W tym miejscu kierunek lektury może się odwrócić. Możemy rozpocząć od Keter i śledzić ruch ku Malchut, pytając, jak to, co ukryte, staje się rozpoznawalne w świecie. Możemy jednak zacząć od Malchut: od słowa, czynu, relacji albo skutku, który już się wydarzył. Wtedy pytamy, jaka więź go przekazała, jaki język nadał mu formę, jaka siła go podtrzymywała, gdzie pojawiła się miara, co zostało otwarte, co ograniczone i jaki zamiar znajdował się wcześniej. Pierwszy kierunek prowadzi od źródła ku obecności. Drugi wraca od obecności ku warunkom, które ją umożliwiły. Nie jest to cofanie czasu ani odkrywanie jednej ukrytej przyczyny każdego zdarzenia. Jest to sposób czytania relacji, w którym rezultat także ma prawo przemówić.
Gdy plansza nauczy nas widzieć strony, napięcia i linie, wydarzy się jeszcze coś bardziej zaskakującego. Całe Drzewo zostanie powtórzone. Nie jako cztery identyczne obrazki ustawione obok siebie dla dekoracji, lecz jako cztery porządki ujawniania: Atzilut, Beria, Jecira i Asija. Ten sam język sefirot zostanie odczytany w różnych stopniach bliskości, odrębności, formowania i działania. Keter w świecie Atzilut nie będzie po prostu tym samym punktem przeniesionym wyżej, a Malchut w Asiji nie stanie się jedynie najniższym miejscem kosmicznej drabiny. Każdy świat stawia inne pytanie o to, jak jedność może stać się rozpoznawalna bez utraty swojego źródła, jak możliwość przechodzi w stworzenie, jak forma dojrzewa i jak zostaje poddana próbie czynu.
Nie będziemy wyobrażać sobie tych światów jako czterech pięter zawieszonych nad ziemią ani jako czterech miejsc, pomiędzy którymi człowiek podróżuje w duchowej windzie. Są one sposobami mówienia o stopniach relacji, ujawnienia i odrębności. Późniejsze tradycje przedstawiały je na różne sposoby: jako następstwo, jako porządki przenikające się, jako cztery pełne układy sefirot. Każdy diagram wydobywa coś innego. Powtórzenie Drzewa nie rozwiązuje więc zagadki raz na zawsze.
Pomnaża liczbę możliwych relacji i przypomina, że ten sam punkt zmienia znaczenie zależnie od porządku, w którym jest czytany.
Plansza, która początkowo wydawała się płaska, nabiera głębi. Dziesięć punktów tworzy trzy strony. Strony układają się w konfiguracje. Konfiguracje łączą linie. Linie można czytać w dwóch kierunkach. Cały układ pojawia się w czterech światach. Malchut przestaje być jedynie dolnym punktem i otwiera pytanie o Szechinę, obecność, oddalenie oraz więź. Człowiek przestaje być widzem stojącym przed diagramem. Jego odpowiedź, czyn, intencja, modlitwa i udział we wspólnocie wchodzą w pole pytań, choć nie czynią go operatorem Boskiej maszyny.
Im więcej relacji staje się widocznych, tym mniej można zadowolić się samym rozpoznawaniem nazw. Wiedzieć, gdzie na planszy znajduje się Chesed, to jeszcze nie wiedzieć, co dzieje się z darem pozbawionym miary. Umieć wskazać Jesod nie znaczy rozumieć, jak odpowiedzialność wiąże się z przekazem. Zapamiętać cztery światy nie oznacza zobaczyć, jak możliwość, forma i czyn różnią się od siebie, a zarazem pozostają związane. Mapa zaczyna żyć nie wtedy, gdy potrafimy odtworzyć ją z pamięci, lecz wtedy, gdy każda jej część prowadzi ku pytaniu o relację.
Ten ruch nie jest ruchem punktów przesuwających się po papierze. Keter pozostaje tam, gdzie zostało narysowane, podobnie Chochma, Bina i pozostałe sefirot. Porusza się sposób widzenia. To, co było osobną nazwą, staje się stroną relacji. To, co wyglądało jak koniec, okazuje się miejscem odpowiedzi. To, co wydawało się jednym Drzewem, otwiera się na cztery porządki. To, co zstępuje, może zostać odczytane od skutku ku wcześniejszym warunkom. Plansza nie musi zmieniać kształtu, aby wszystko, co na niej widzimy, zaczęło układać się inaczej.
Czy mapa jest nieruchoma, czy tylko my patrzyliśmy na nią zbyt nieruchomo?
Dobrze wiedzieć
Najbardziej naturalna droga to Tom I „Źródło i przepływ”, Tom II „Dziesięć sefirot” i Tom III „Drzewo w ruchu”. Po zakończeniu warto wracać do wcześniejszych pojęć z szerszej perspektywy.
Tak. Każdy ma osobną ofertę na Amazon. Tom I służy najlepiej budowaniu podstaw. Tom II i III rozwijają jego język, dlatego znajomość wcześniejszych tomów ułatwia lekturę.
Głównym punktem odniesienia jest żydowska Kabała. Autor wyjaśnia kontekst pojęć i rozróżnia źródło, późniejsze systematyzacje oraz własne współczesne odczytanie.
Trzy tomy mają łącznie 1194 strony: Tom I — 407, Tom II — 368, Tom III — 419. Wszystkie są w języku polskim.
Dla każdego tomu dostępny jest pełny prolog, spis treści i nota otwierająca. Próbki mają 12, 12 i 13 stron. Każdy flipbook pokazuje dokładnie ten sam fragment co odpowiadający mu PDF.
Wybierz osobno Tom I, II i III, korzystając z przycisków przy każdej książce. Każdy prowadzi do właściwej oferty Amazon.pl. Aktualna cena, dostępność i wariant wydania znajdują się w danej ofercie.
Kabała Żywa · Martin Novak
Zacznij od fundamentów albo wróć do etapu, który chcesz pogłębić. Przeczytaj prologi i wybierz książkę, z którą wykonasz następny krok.